Blog

.: kolorowe :.

Data dodania: 5.07.2017

Pamiętam, jak wiele lat temu zdziwiłam się na widok chłopaka opalającego się na plaży w Sopocie – co właściwie nie powinno być zaskoczeniem - tyle, że młodzieniec był Murzynem. Jakoś trudno było mi się przestawić mentalnie, że przecież każdy, niezależnie od koloru skóry, może wystawić się na ciepło słonecznych promieni. Podobnie naturalne jest również to, że większość kobiet używa kosmetyków do makijażu, jednak wśród nich osoby o czarnej skórze należą do rzadkości. Dlaczego? Bo tak naprawdę trudno jest im znaleźć odpowiednie podkłady, pudry, rozjaśniacze, cienie, szminki i tym podobne utensylia. I tu przechodzimy do sedna: właściwie trudno nazwać to rynkową niszą, skoro w literaturze przedmiotu określa się ją jako wąską grupę  nabywców szukających ściśle określonych korzyści. Jednak w tym przypadku ilość klientów, a raczej klientek, wcale nie jest mała. Mowa o rynku kosmetyków kolorowych dla milionów kobiet o innym kolorze skóry niż biały. Wszystkie wielkie koncerny kosmetyczne swoją ofertę kierują dla pań z jednego tylko kręgu etnicznego i chociaż produkują również dla Azjatek, Latynosek, Afrykanek czy Hindusek, to i tak są to te same „białe” produkty odpowiednio przyciemniane. Znawcy tematu twierdzą, że nakładanie ich przez osoby ciemnoskóre nie wygląda naturalnie, a przecież idealny makijaż powinien w subtelny sposób podkreślać urodę i być niezauważalny. Właśnie takie przeświadczenie legło u podstaw stworzenia marki SACHA, a jej założyciel Satyakama 'Kama' Maharaj już w dzieciństwie zetknął się z problemem „białych” kosmetyków na ciemnej skórze. Jego matka pracowała jako fryzjerka i makijażystka we własnym salonie piękności, a Satyakama miał okazję przyglądać się efektom jej pracy. Według niego – nie zachwycały, ale dopiero po głębszym zastanowieniu zrozumiał dlaczego. Właśnie stąd wziął się biznesowy pomysł: wyprodukować kosmetyki do makijażu, w których każda kobieta, niezależnie do koloru skóry, będzie wyglądać dobrze. Jako 25 letni przedsiębiorca rozpoczął działalność w 1979 roku od zakupu upadłej firmy kosmetycznej i zajął się wytwarzaniem produktów dla osób o ciemniej karnacji. Sekretem dopracowywanej przez 30 lat receptury jest specjalny pigment, który bardzo naturalnie wygląda na skórze. Przy jego wykorzystaniu przygotowano całą paletę odcieni, które dedykowane są białym, ciemnym, żółtym i czarnym kobietom. Satyakama Maharaj miał je gdzie testować – początkowo wszystkie produkty trafiały na lokalny rynek Trynidad i Tobago, a mieszkankami tego kraju są kobiety z cerą wszelkich odcieni, od białego do czarnego. SACHA zdobyła sobie szeroką rzeszę zwolenniczek – obecnie połowa rynku należy właśnie do niej, a słynne koncerny, takie jak Mac lub L'Oreal mogą jedynie pomarzyć o tak sprzedaży. W Europie jednak marka jest słabo znana, mimo, że właściciel z dumą twierdzi iż ciemniejszy, bazowy kolor po rozjaśnieniu dużo lepiej nadaje się dla białych kobiet niż tradycyjne, „białe” kosmetyki, po przyciemniającym liftingu, dla ciemnoskórych. Na naszym kontynencie preparaty z logo SACHA trafiają na rynek francuski i brytyjski, a poza nim są sprzedawane w ponad 500 sklepach w 45 krajach. O ich jakości może świadczyć fakt, że podczas konkursów piękności, takich jak Miss Universe, Miss USA lub Miss Panamy kandydatki malowane były właśnie tymi kosmetykami.
Obecnie firma planuje wejście na rynek Ameryki Łacińskiej, głównie do Kolumbii i Panamy. Wyniki przeprowadzonych badań marketingowych są bardzo obiecujące: 43 miliony kobiet, które lubią się malować i niemal codziennie używają kolorowych kosmetyków w dużych ilościach i asortymencie. Jednak największym marzeniem Satyakamy Maharaja jest Afryka: tu jednak potrzeba specjalnych kanałów dystrybucyjnych i jeszcze jednego: przekonania Afrykańskich kobiet, że warto się malować. Jak na razie nikomu się to jeszcze nie udało.
(kaga)

Komentarze ():

Partnerzy Olimpiady Przedsiębiorczości